• Wpisów:8
  • Średnio co: 123 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 13:07
  • Licznik odwiedzin:2 738 / 1111 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Teraz mamy dni wolnego chociaż tyle. Święta, sylwester się zbliżają. Tyle sie teraz dzieje w moim życiu. Ale na rozgrzewke Dwa Horoskopy dla Was





02. ~ To tak bardzo boli...
- O czym tak myślisz?... Viola… - dziewczyna ocknęła się po usłyszeniu swojego imienia.
No tak… Wyobraźnia lubi płatać figle, ale żeby aż tak?
- To... - zaczęła cicho. - Nic takiego - dodała pewniej. - Coś mi się tylko wydawało... - mruknęła do ciotki.
- Violu, wiesz, że ze mną możesz zawsze porozmawiać. Co się dzieje? - Angie wydawała się bardzo zaniepokojona i przejęta sytuacją siostrzenicy.
- Naprawdę, tylko mi się wydawało - powtórzyła i westchnęła głęboko. To było ostatnie zdanie jakie wypowiedziała podczas ich spaceru. Pozostałą część drogi milczała.



Może ją rozpozna, będzie pamiętał kim jest? Nie myśląc o tym więcej, ponownie weszła do budynku Studio. Uważnie się rozejrzała… Był tam. Siedział na małym taborecie przy fortepianie i pisał coś w swoim zeszycie.
Podeszła do okna sali wolnym krokiem. Uśmiechnęli się oboje w tym samym momencie. Jednak nie do siebie.
Usłyszała fragment wolnej i romantycznej melodii. Była piękna… Już miała wchodzić do sali, lecz zatrzymał ją Marco.
- Violetta, jak ja dawno cię nie widziałem! - powiedział wesoło i przytulił drobną brunetkę.
Ona uśmiechnęła się. Pamiętał ją. Chociaż on. Był jej dobrym przyjacielem i chłopakiem jej najlepszej przyjaciółki. Tak właściwie to byłym chłopakiem jej byłej najlepszej przyjaciółki... To przez nią rozpadł się ich związek. Z dnia na dzień coraz bardziej się zaprzyjaźniali, ale nic więcej. Jednak Francesca myślała inaczej…
- Marco… Pamiętasz mnie?... - spytała z lekkim zdziwieniem.
- No oczywiście, czemu miałbym cię nie pamiętać? - oznajmił chłopak z uśmiechem.
- No bo... Em, nieważne. Posłuchaj... Ty nadal kochasz Fran, prawda? - W jej głosie było słychać nutkę nadziei.
- No tak... A czemu pytasz?... - brunet posmutniał.
- Wiesz... To bardzo dobrze. Będziesz mi do czegoś potrzebny... - Jej głos stał się cichy i pełen tajemnic.



- Cami, powiedziałam ci już, że jej nie wybaczę. Nie chce jej znać, ani jej widzieć. Ale na to wygląda, że będę musiała... - dziewczyna wskazała na Violettę stojącą przy oknie sali muzycznej. Na kilometr było widać, że patrzy się na Leona z wielkim pożądaniem w oczach. - Widzisz?! Znowu próbuje zabrać mi chłopaka! - krzyknęła oburzona Francesca.
- Ciszej, bo cię usłyszy... - wyszeptała Camila, jednak Violetta nadal nie zwracała na nie uwagi.
- Mam to gdzieś, niech usłyszy! Niby taka przyjaciółka z niej. Ledwo wyszła ze szpitala a już się za facetami ogląda... Nie mam nic przeciwko temu, ale on jest mój! - dziewczyna wręcz kipiała złością.
- W sumie to... Nie rozumiem jej. Nienawidziła go, potem nie widziała dwa lata i nagle się za nim ugania... Chwila, przecież to nasza przyjaciółka, nie powinnyśmy tak o niej mówić... - rudowłosa szybko pożałowała tego co mówiła.
- Może twoja tak, ale moja już od dawna nie. Chodź stąd, bo jak na nią patrzę to mnie mdli... - Obie ruszyły na lekcję tańca.



Stał niedaleko budynku Studio OnBeat. Rozejrzał się i ujrzał siedzącą na ławce dziewczynę o długich blond włosach. Podszedł do niej pewnie. Zatrzymał się tuż za nią. Nie wyczuła jego obecności. Była smutna i rozmyślona.
Jej złociste włosy, z lekkimi lokami u dołu pięknie lśniły w słońcu, które oblewało ją ciepłymi promieniami.
Po cichu podszedł bliżej i zakrył jej oczy swoimi delikatnymi dłońmi. Wzdrygnęła się lekko.
- Zgadnij kto to... - wyszeptał jej wesoło do ucha.
- Federico... Idź sobie i nie dotykaj mnie... - powiedziała stanowczo w powróciła do swoich rozmyśleń.
- Skąd wiedziałaś, że to ja? - uśmiechnął się.
- Taki idiotów poznam zawsze i wszędzie. I miałeś wrócić za tydzień...
- A co, dni liczysz? Nie było mnie prawie pół roku, a ty pamiętasz kiedy taki idiota jak ja miał wrócić? - zaśmiał się. - Przyjechałem wcześniej, bo już nie mogłem bez ciebie wytrzymać - uśmiechnął się słodko. - Sama wiesz, że rodzinne wakacje są nudne...
- No wiem. Tęsk... - w ostatniej chwili powstrzymała się od powiedzenia mu tego i przytulenia go.
- Tęskniłaś? To świetnie się składa, bo ja też. - Chłopakowi uśmiech nie schodził z twarzy.
- Co? Nie! Ludmiła nigdy za nikim nie tęskni! W ogóle dlaczego ja z tobą rozmawiam? Ludmiła odchodzi! - charakterystycznie pstryknęła palcami i udała się do Studia.



- No ale co ja mam robić? - chłopak był już kompletnie pogubiony w tej sprawie.
- Marco, nawet jeszcze nie skończyłam mówić... Skoro chcesz odzyskać Fran musisz robić to co na samym początku waszego związku. Czyli dawać jej kwiatki, czekoladki, przepraszać, mówić słodkie słówka... A najważniejsze - starać się o nią tak bardzo jak jeszcze nikt się o nią nie starał - tłumaczyła pewnie dziewczyna.
- No okey, ale nie ma tak łatwo. A co z Leonem?... - brunet dalej nie był pewny co do tego planu.
- A nim zajmę się ja. Chociaż nie wiem jaki on w ogóle jest... Ale ty wiesz, więc opowiadaj! - uśmiechnęła się uroczo.
- Co mam ci opowiadać, przecież go znasz. I nie rozumiem do czego ci on potrzebny, nienawidzisz go. Nie pamiętasz już jak cię wyzywał i traktował jak pierwszą lepszą, która da mu się uwieść?
- Pamiętam... Ale po tym śnie wszystko się zmieniło... Kocham go... Wiem, że gdzieś tam w środku istnieje ten dobry Leon, który chce się wydostać, ale się boi... - wypowiadała te słowa rozmarzonym głosem.
- Po jakim śnie? Coraz mniej rozumiem... - Marco usiadł zrezygnowany na ławkę.
- Oj, nieważne. Długa historia - usiadła obok niego.
„A co jeśli się nie uda?... Nie, musi się udać. Musi...” - myśli obojga krążyły po głowie jak oszalałe.



- Już trzeci raz dzisiaj cię widzę jak tu stoisz. - Ni stąd, ni zowąd obok Violetty pojawił się Marco. - Violetta, żyjesz?...
Co?... - dziewczyna była w innym świecie. W świecie, gdzie najważniejszy jest tylko Leon.
- Wiesz, że takie stanie tutaj i gapienie się na niego nic ci nie da?
- Ja doskonale o tym wiem. Ale w taki sposób próbuję go poznać "od nowa". Patrzę na niego od dłuższego czasu i nie wygląda na taką męską wersje Ludmiły. Bardzo męską... Ze ślicznymi oczami, pięknym uśmiechem i miękkimi włosami... - Mogłaby tak wymieniać godzinami.
- Macałaś mu włosy? - chłopak zaczął się śmiać jak opętany.
- Marco, ogarnij się... Ale nie. Jeszcze nie - podkreśliła ostatnie zdanie, po czym również się zaśmiała. - Dobra, spokój bo ludzie się patrzą... - Znów spojrzała w stronę Leona. - Ej, Marco! Uśmiechnął się do mnie! - powiedziała uśmiechnięta. W końcu jakieś plusy.
- Viola... Nie żeby coś, ale kilka metrów za tobą stoi Fran... - Zrozumiała, że to do niej się uśmiechał. Posmutniała i usiadła na krześle przed oknem do sali. Skąd tam wzięło się krzesło? Eh, nieważne...
- Może jednak jakieś minusy a nie plusy… - powiedziała zrezygnowana.
- Słuchaj, głowa do góry. Uda nam się. Na pewno, obiecuję ci to. Ale musimy zacząć działać… - Chłopak przykucną obok niej I uśmiechnął się lekko.



“No tak, zacząć działać… Ale jak?...” - Dużo pytań, lecz zero odpowiedzi. Jakiejkolwiek… - “Mówiłam mu co ma robić, a sama nie wiem co robić mam ja… To jest chore… Przecież Leonowi nie będę dawała czekoladek i kwiatków…”
Szła powoli w stronę domu. Była 15.00. Żar strumieniami lał się z nieba, jakby robiąc na złość zmęczonej dziewczynie. W jej głowie przewijały się tysiące myśli, czy aby na pewno dobrze robi...? Postanowiła nie zawracać sobie tym głowy udając się do swojej ulubionej lodziarni. Jeszcze ma czas.
Weszła do knajpki i rozejrzała się w poszukiwaniu wolnego stolika. Przy jednym z nich siedział on... Uśmiechnął się do niej. Ona nie nie zwróciła na to zbytniej uwagi. Podeszła do krzesełek przy barze i ponownie spojrzała na niego. Podeszła do niego Francesca. No tak… To do niej się uśmiechał…
- Leoś! - krzyknęła szatynka rzucając się chłopakowi na szyję. - Jak ja cie dawno nie widziałam!
- Jakie dawno, rozmawialiśmy w Studio 30 minut temu. Ale i tak się stęskniłem za tobą, kotku - powiedział całując Fran w policzek.
Kotku...to najbardziej ją bolało. To ją tak nazywał...ją i tylko ją. Poczuła , że zaczyna się krztusić, a jej eks przyjaciółka patrzy na nią z zadowoleniem.
- Poproszę dwie cole, dietetyczne - odrzekł Marco klepiąc ją po plecach. - Następnym razem uważaj.



- Wytłumacz mi dlaczego wszystko musi tak boleć... - dziewczyna położyła głowę na ramieniu przyjaciela.
- Nie wiem... - odparł smutno. - Naprawdę nie wiem...
- Chodźmy stąd, ja nie chce na nią patrzeć... Proszę… -powiedziała z żalem w głosie.

- Wiesz, że ona ciągle się na ciebie gapi?! - szepnęła z oburzeniem Francesca.
- A powiedz mi która się na mnie nie gapi... - odpowiedział Leon z dumą w głosie.
- Ale jesteś tylko i wyłącznie mój misiaczku, prawda? I nie gap się tak na tą zdzirę, ja wszystko widzę - spojrzała na niego dając mu znak, że chce już wychodzić.
-Ale ona nie jest...
-A właśnie, że jest! - krzyknęła jakby nie zauważając, że wszyscy ją słyszą. - Chyba nie będziesz jej teraz bronić, prawda? Po tym co nam zrobiła?…
Nie oglądała się wokół siebie, tylko taranowała ludzi siedzących przy stolikach. Nie zwracała uwagi na brzydkie słowa padające z ust obcych ludzi. Francesca Resto spieszy się do kosmetyczki, i nic jej nie zatrzyma...



Todo, vuelve comenzar…

Jeszcze raz chwyciła chłopaka za podbródek, pokazując mu jak dobrze wydobyć dźwięk. Był teraz jedyną osobą, która ją rozumiała.
- Jesteś taka piękna, gdy się śmiejesz - cichutko zamruczał jej do ucha.
- A tobie tak źle wychodzi śpiewanie tej piosenki - dziewczyna ponownie się zaśmiała i kontynuowała granie na pianinie.
Tym razem spróbowała innych klimatów. Zabrzmiały pierwsze dźwięki "Podemos"... Z jej ślicznych oczu popłynęło kilka malutkich łez, lecz ona nie przestawała grać.
- Nie odwracaj się teraz... - szepnęła do Marco.
Chłopak zdziwił się, ale mimo tego wykonał polecenie dziewczyny.
Gdy piosenka dobiegła końca, Violetta spojrzała na Marco z uśmiechem.
- Jakie szybkie zmiany nastroju... - odwzajemnił jej uśmiech. - Dlaczego miałem się nie odwracać?...
- On tam stał... Wsłuchiwał się dokładnie w każdą nutę, w każdy nawet najmniejszy dźwięk... A jak już poszedł to się tak ślicznie uśmiechnął... I uprzedzając twoje kolejne pytania... Płakałam, bo to jest nasza piosenka z tego snu... Znaczy moja i Leona... - dziewczyna spojrzała na drzwi, w których jeszcze przed momentem stała miłość jej życia.
- Jakiego snu?... Ciągle nawijasz o jakimś śnie, a jeszcze ani razu nie powiedziałaś mi o co ci chodzi - zaśmiał się i spojrzał w jej piękne, czekoladowe oczy, w których doszukiwał się odpowiedzi.
- Najpiękniejszego snu i zarazem najgorszego koszmaru w moim życiu... Kiedy indziej ci wytłumaczę, a teraz chodź bo spóźnimy się na lekcje - pociągnęła chłopaka za rękę i wyszła z sali.




Był późny wieczór, właściwie to już prawie noc. Weszła do kuchni w niewiadomym celu. Usiadła na krzesełku przy blacie i zaczęła bezsensownie wodzić palcem po telefonie.
"Chyba nie myślisz, że do ciebie zadzwoni i powie "Dobranoc, śpij dobrze kotku." ... " - te myśli nie dawały jej spokoju. Gdy jedne znikały, to na ich miejsce pojawiały się kolejne. - "A co jeśli zasnę i jutro się już nie obudzę?..."
- Co się stało maleńka? - troskliwie spytała się jej ciotka, odgarniając niesforny kosmyk włosów z jej czoła. - Mnie możesz się wyżalić.
Dziewczyna spojrzała na Angie smutnym wzrokiem, odłożyła komórkę na blat.
- Bo ja Angie... - Nie zdążyła wypowiedzieć nawet zdania więcej, gdy po jej policzkach zaczęły spływać potoki łez. - Dobrze, że chociaż ty i Marco jesteście przy mnie...



Siedział spokojnie na łóżku i myślał o tym czy na pewno dobrze robi... Czy to dziewczyna dla niego... Może ma być całkiem inaczej i dlatego w jego życiu pojawiła się Violetta?... Może to, że jego związek z Francescą coraz bardziej się niszczy, to znak, że powinni to zakończyć? I ta piosenka Violetty… Czy to tez jakiś znak?
Ta cudowna dziewczyna pojawiła się ot tak w jego życiu. Z dnia na dzień. W jednej chwili. Tak po prostu… Dlaczego akurat teraz?...
Wziął telefon do ręki i wybrał numer do swojej dziewczyny Znał go na pamięć, więc nigdy go nie zapisywał. Miał już nacisnąć zieloną słuchawkę, lecz w ostatniej chwili się powstrzymał.
- Tak nie może być… Przecież z nią nie zerwę. A zwłaszcza przez telefon! No może kiedyś tak zrobiłem, ale nie chcę być już taki jak dawniej… A Fran naprawdę kocham… Może nie aż tak bardzo, ale… Boże, zaczynam gadać do siebie…
- Nie całkiem do siebie... - usłyszał głos w słuchawce.


I jak wrażenia? Mam nadzieję, że ktoś to będzie czytał
 

 
Stwierdziłam, że to nie moja bajka, więc od razu dostaniecie 1 rozdział.
I tam troche o fabule
Fabuła - co ja tam będę gadać o fabule, nie znam się na tym xD Ważne tylko żeby było związane z serialem ( tzn. bohaterowie, miejsca np. Studio też może być ). No ale bez przesady, że skoro bohaterowie narzuceni a reszta do wyboru do koloru, to piszecie że Leon jest np. z Angie xD
Hahahha

01. ~ Wszystko inaczej...

- Leon, zaczekaj... - powiedziała cicho.
On się nie odwrócił. Nie usłyszał jej, bo go tu nie było. To wszystko okazało się tylko
i wyłącznie snem. Realnym snem... Wydawać by się mogło, że to wszystko dzieje się naprawdę...
Otworzyła oczy... Nie widziała nic oprócz światłości. Nie mogła nic zrobić, jest zbyt słaba. Każdy mięsień, komórka jej ciała żyje innym życiem.
Gdzie jest? Co się z nią dzieje? Tysiące świateł i głosów nad nią... Próbuje odnaleźć wśród nich Jego głos. Nic... Zupełnie nic. Nie ma go. Poczuła pustkę... W sercu. Nie ma go przy niej...
Ale dlaczego? Ból, okropny ból przeszywał jej serce. Tak bardzo chciałaby żeby On tu był, potrzymał ją za rękę, uśmiechnął się do niej... Lecz to niemożliwe...
- Violetta, obudziłaś się! - powiedział jej uradowany ojciec i ją przytulił. Po tych dwóch latach pełnych cierpień - obudziła się.
Jednak dla niej nie było powodu do uśmiechu. Wolałaby dalej leżeć nieruchomie na szpitalnym łóżku i być z Nim.
- Gdzie Leon?... - spytała niepewnie, podnosząc się z łóżka, by usiąść.
- Kochanie... Po co ci Leon?... - Nie wiedział jak na to zareagować.
Leon był tym "złym" chłopakiem. Na zewnątrz twardy, niezależny, wszystkie dziewczyny mu ulegały, lecz w środku na pewno był inny. Dobry dla ludzi, miły, przyjacielski i troskliwy. Nie mogło być inaczej...
- Gdzie on jest? - Jej głos był bardziej pewny, niż ten przed chwilą.
Chciała żeby przy niej znalazł się ten Leon ze snu. Jednak jest inaczej. Pewnie w tej chwili flirtował z kolejną dziewczyną, by móc ją "zapisać" do swojej "kolekcji".
- A gdzie Francesca? - Z ust Violetty padały kolejne pytania.
Francesca we śnie - jej najlepsza przyjaciółka na zawsze. Pomagała jej w trudnych chwilach, wiedziała o niej wszystko. Jednak naprawdę było trochę inaczej. Była jej przyjaciółką, lecz... byłą przyjaciółką. Pokłóciły się dwa lata temu, przed pechowym wypadkiem Violetty.
German był coraz bardziej zakłopotany tym wszystkim, nie wiedział co ma mówić, ani jak odpowiadać na pytania córki. Z pomocą przyszła mu wchodząca do sali Angie. Z jej twarzy można było wyczytać wielką radość i ulgę.
- Violu, jak się cieszę, że się obudziłaś! - Kobieta przytuliła swoją siostrzenicę i uśmiechnęła się do niej. - Muszę ci strasznie dużo opowiedzieć.
- A co z Leonem i Francescą, gdzie oni są? - W sali było słychać ciągle te same pytania.
Czyżby brunetka nie pamiętała nic sprzed wypadku? W głowie został tylko ten sen. Pamiętała dokładnie każdy detal... Ale nic poza tym.
Dziewczyna spojrzała na zakłopotaną minę ciotki. Z sekundy na sekundę przypominała sobie wszystko związane ze Studiem, z Francescą, z Leonem...

Pobladła i opadła bezsilnie na łóżko. Dlaczego akurat jej się to przytrafiło? Dlaczego przyjaźnie zwykle kończą się kłótnią o jakąś błahostkę? Dlaczego jej wymarzony chłopak okazał się tym, przez którego najbardziej cierpiała? Tyle pytań i ani jednej odpowiedzi...



Dwa dni temu wyszła ze szpitala. Te dni minęły jej chyba w miarę spokojnie... Cały ten czas myślała o tym co widziała we śnie, który może był prawdą?... Łudziła się, że wyjdzie ze szpitala i... I uda się do swojego domu gdzie zastanie Jego... Jednak dobrze wiedziała że tak się nie stanie... To, co było - minęło. Najchętniej teraz łkałaby w poduszkę... Dla niej ofiarując swoje zmartwienia i smutki.

Codziennie dostawała życzenia, kwiaty od zupełnie obcych ludzi... To jednak jej wcale nie obchodziło. Oddałaby wszystko, za chociażby mały skrawek papieru od Niego.



Minął tydzień - dziś jest poniedziałek, 17 października. Razem z Angie udała się do Studia.
Wszystko wydaje się takie podobne, te same drzewa, te same osoby, ta sama muzyka... Nic się nie zmieniło z wyjątkiem jednego - Niegdyś Studio 21, teraz Studio On Beat. Praktycznie nic się nie zmieniło. Dzieciaki biegające wokół budynku Studia, muzyka emanująca z każdego najdrobniejszego elementu znajdującego się w budynku.
Weszła do środka. Nikt za specjalnie nie zwrócił na nią uwagi. Najwyraźniej jej nie pamiętali, ale ona ich - owszem. Wśród tłumu próbowała wyłapać swoich przyjaciół, jednak na marne. Może już się tu nie uczą? W końcu minęły dwa lata...
Poszła w głąb korytarza. Stanęła pod salą Beto, gdzie właśnie odbywała się lekcja. Ujrzała ich - jej przyjaciół ze starych, dobrych czasów. I Jego z Nią...
Spojrzeli na nią obojętnie i szybko odwrócili wzrok. Nie poznali jej... Posmutniała i odeszła od drzwi. Poszła w stronę sali od tańca. Odbywały się tam zapisy do Studia. Właśnie jakaś szczupła dziewczyna o blond włosach prezentowała układ, który Violetta dobrze znała. To układ sprzed trzech lat, kiedy przyszła na pierwszą lekcję tańca z Gregorio.
Dziewczyna zerknęła na nią znad kroków, które ona znała jeszcze lepiej niż Violetta. Przez chwilę zdawała się nie wiedzieć kto stoi w drzwiach sali. Aż w końcu coś w tej dziewczynie spowodowało, że ją poznała. Może to, że miała tą swoją zagubioną postawę, duże, brązowe oczy, które śledziły układ z pasją. Te koronki, spódniczki i pastele. Pamiętała ją. Violetta Castillo pierwszy raz od dwóch lat sprawiła, że w jej głowie na raz wybuchło kilka wrednych myśli. Blondynka potknęła się i upadła. Nauczyciele oznajmili jej żeby jeszcze raz przećwiczyła układ i przyszła za 10 minut. Wyszła z sali i zgromiła wzrokiem Violettę.
- Angie, dlaczego Ludmiła przystępuje do egzaminu? - spytała podchodząc do swojej ciotki.
- Mamy nowego dyrektora... To takie jego zarządzenie. Każdy kto tu się uczy musi jeszcze raz zdać egzamin. Nie wiem po co to, zupełnie nie podoba mi się ten pomysł...
- Można się jeszcze zapisać? - nastolatka przerwała jej niecierpliwym głosem.
- W pokoju nauczycielskim Pablo ma zgłoszenia. - Angie uśmiechnęła się do siostrzenicy, a ta w mgnieniu oka wyszła.

Dziewczyna jeszcze raz rozejrzała się wokół siebie. Pabla nie było w pokoju, więc podeszła do stołu, wzieła do ręki kartkę i bezszelestnie wyszła z pokoju. Przy drzwiach zastała Beto.
- Dzień dobry, Beto - odparła z szerokim uśmiechem.
- Dzień dobry... A co ty tu robisz? Jesteś uczennicą Studia? - Nauczyciel był lekko zmieszany.
- Nie poznajesz mnie, prawda? Eh, żadna nowość... To ja, Violetta.
- Violetta, Violetta... Nie przypominam sobie... - Mężczyzna wszedł bez słowa do pokoju.
"- Dlaczego nikt mnie nie pamięta?..." - To pytanie ciągle siedziało w głowie dziewczyny. "- Ja wiem, minęły dwa lata i Beto może mnie nie pamiętać. Poza tym - to Beto. Ale Camila, Maxi, Naty... "
- Nie zadręczaj sobie już tym głowy, kochanie. Daj im chwilę i zobaczysz, że wszystko wróci do normy - kobieta usiadła na ławce obok Violetty.
- Angie... - szatynka podniosła na nią wzrok. - Skąd wiedziałaś o czym myślę?…
- Znam cię. A z twoich pięknych oczu można wyczytać wszystko.
- Ale ja nie wiem czy oni chcą mnie pamiętać... A zwłaszcza Leon i Francesca... Nieważne, może tak będzie lepiej... Zacząć wszystko od nowa... - Viola uśmiechnęła się w duchu. - Marco jeszcze się tutaj uczy?… Jest mi do czegoś potrzebny...
- Tak, ale nie widziałam go dzisiaj. Wiem, że był wczoraj, nawet na moich zajęciach, zaliczał sprawdzian z...
- Angie... Za dużo mówisz. Wystarczy mi tylko tak lub nie - zachichotała lekko. - Chodźmy do domu. - Obie wstały z ławki i wyszły ze Studia.



Ten kolorowy park... To jezioro... Ta ławka pomalowana białą farbą... Te wspomnienia ze snu... Dla nikogo nie ma to nawet najmniejszego znaczenia. Ale dla niej ma największe. Może i wyobrażone, ale największe i najpiękniejsze.
On ubrany w niebieską koszulę w kratę i idealnie ułożoną grzywką, a ona w różową bluzkę z oczami kota, wzorzystą spódnicę wspaniale pasującą do bluzki i z włosami związanymi w kucyk, który był skręcony lokówką.

Tak, to ten idealny dzień, ta idealna chwila, która dzieje się własnie teraz...


Ile pisania Mam nadzieję, że sie spodoba i będziecie czyta kolejne rozdziały.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

nuna01
 
niunia1993
 
hej jestem nowa a tw blog jest megaa wpadniesz?
 

 
Ostatnio dużo problemów na mojej głowie nauka, szkoła, ranne wstawanie. Ojojj
A teraz coś do bloga rozliczyłam nasze kity i hity i wszystko wyszło na Hit. No bywa wygląda, że nasza Viola jest samym hitem.
Hahah no wię mam też pomysł na opowiadanie. Może chcialibyście poczytac? odpowiedzi zostawcie w komach. Ja sie zgodzicie jeszcze dziś lub jutro dam prologa?
 

 
Kolej na kolejną notkę na bloczku <3 Tyle nauki lekcje do późna, ale o was nie zapomniałam. Już mam pomysły na zabawy na bloga , i jest ich pełno, ale jest na to czas, dziś zaplanowałam dla nas zabawę w HIT CZY KIT? Mam nadzieję, że blog wam sie podoba,a teraz mykam szukac pomysłów na Pościki.
1. Hit? kit?

2. Kit? Hit?




3. Hit? Kit? Jak sądzicie?

 

 
A wiec bardzo mi sie już podoba, wy o mnie wiecie no podstawowe informacje. A co ja wiem o was? Nic. Jeżeli chcielibyście sie przedstawic zapraszam w komach, ale to nie istotne. Chciałabym chociaż wiedziec Kogo lubicie bardziej, ale w serialu nie w realu.

1. Bardziej wolicie Maxiego czy Marco? Ja szczerze nwm. Zżyłam sie z nimi jakoś. haha


2. Teraz czas na przyjaźnie. Wolicie Ludmiłe i Naty czy Viole i Fran? Ja Violunie i Franiunie



3. Teraz czas na nasze rywalki. Lu vs Viola? Ja znów nwm co zemnie za fanka? Tak je pokochalam, ale raczej Vilu.



4. Ostatnia teraz. Tagi, kategorie: Pary haha. Angie i German czy Angie i Pablo. ? Ja Angie i German


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›
 

 
Cześc.
Nawet nie wiecie jak bardzo sie ciesze, że znowu wróciłam na bloga. Jestem staro nowa. Pod wzgędem, że miałam już bloga, ale zrezygnowałam. Nazywam sie Weronika mam 12 lat,. Mam przyjaciół, ale najbardziej wyrózniam 3 przyjaiólki Angelike i pozostałe troche mniej Justyne i Oliwie. Kocham je nad życie <3 Bloga poświęce no furorze internetu i telewizji czyli VIOLCI Jeej, kocham + zdjątko
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (16) ›